panorama_bajka

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu

Antoine de Saint-Exupéry

kwiat3Oto kilka fragmentów bajek mojego autorstwa, które (spośród wielu innych) wykorzystuję w psychoterapii:

Wędrujący żołądź

(…) Zapewne domyślacie się, że taki właśnie los spotkał bohatera tej historii. Mały żołądź o imieniu Dopiero Co jednym podmuchem wiatru znalazł się na ziemi. Kiedy tylko ustał grad, żołądź zaczął oswajać się z nowym miejscem. Myślał, że to koniec jego przygody. Ale nie było mu dane znaleźć tu schronienia. Ziemia zaraz oddała go rwącym potokom rzęsistego deszczu, który w tej właśnie chwili uderzył z nadspodziewanie dużą siłą.
Małemu Dopiero Co zrobiło się bardzo nieswojo. Myślał, że po nagłym upadku z drzewa nie może spotkać go nic gorszego. Teraz zaś toczył się w deszczowym strumieniu, odbijając się to tu, to tam o twarde kamienie i korzenie drzew w stronę srebrnego ruczaju.(…)
Ziemia, która go przyjęła, okazała się kwiecistą łąką. Zanurzony w niej, poczuł jak ogarnia go zmęczenie i senność. Nie miał jednak pewności, czy będzie mógł tutaj dłużej pozostać. Nękany wieloma nieprzyjemnymi myślami poczuł chłód na swojej skórce i wzdrygnął się nieco. Zaraz jednak zmęczenie zwyciężyło i mały brązowy żołądź w małej zielonej czapeczce oddał się mocy kojącego snu.(…)

Rajska wyspa

(…) Kapitan, jedyny pasażer statku, był od wielu lat samotnym podróżnikiem. Zwiedził już wiele miejsc, ale żadne z nich nie przyniosło mu szczęścia, bo na żadnym z nich nie znalazł przyjaciela. Teraz zaś czuł się wyjątkowo samotnie w tym nieznanym zakątku ziemi.(…)
Kiedy szedł tak zamyślony nagle pod swoimi stopami zauważył niezwykłe pióro. Było wielobarwne i lśniące. Wielkością przypominało ogromne liście. Przejęty rozglądnął się wokoło, mając nadzieję znaleźć jego właściciela. Ale właściciela nie było. Znalazł natomiast następne pióro, i następne.
Podążając ich tropem wędrowiec dotarł do ogromnych palm, chyba największych na tej wyspie, a już na pewno największych jakie dotąd widział. Podnóże jednego z drzew było zroszone wilgocią, a pojedyncze kryształowe krople jednostajnie spadały z wysoka. Dodatkowo z rozpostartej pierzastej korony od czasu do czasu dawał się słyszeć przerywany dźwięk przypominający płacz.(…)
Wieczorem kapitan ułożył się pod drzewem i westchnął głęboko. Gwieździste niebo migotało wesoło. Było wyjątkowo przejrzyste. Kapitan poczuł, że przybył do domu. Był pewien, że może stąd wyruszyć w najdalszą podróż, ale zawsze będzie miał gdzie wrócić.(…)

Drzewo ze złotymi jabłkami

(…) Kiedy pierwsze oznaki życia dały się zauważyć, nowa gospodyni zachęcona pozytywną zmianą, jeszcze bardziej zaczęła dbać o drzewo. Osłoniła je od wiatru, odgarnęła bluszcz, który rósł na pobliskim płocie, a który mógłby zasłaniać słońce, podsypała nawozu. Teraz wydawało się , że już nic nie zatrzyma wzrostu drzewka.
Tymczasem minęło kilka dni, a nowych zmian nie było widać.(…)
Gospodyni, nie mogąc pogodzić się z taką koleją rzeczy, postanowiła zrobić coś, by drzewko zakwitło. Ale nic ponad to, co zrobiła nie mogła wymyślić. Usiadła więc bezradnie pod jabłonką i zaczęła nucić jakąś melodię. Po chwili zorientowała się, że jest to kołysanka, którą niegdyś śpiewała swojemu synkowi. Melodia zaś płynęła i płynęła otulając swymi dźwiękami niewielkie drzewko.
Wtedy zdarzyła się rzecz niezwykła. Oto jabłonka ośmielona delikatną melodią zaczęła wypuszczać powoli, ale stopniowo, pierwsze kwiatowe pąki. Zadziwiona kobieta nie mogła uwierzyć. Jeszcze przed chwilą siedziała pod nagim drzewem, teraz zaś rozpościerał się nad nią kwiecisty parasol.(…)

Gabinet Psychoterapii